Nati spodobała mi się od razu - krój jak dla mnie stworzony. Po zmierzeniu go jednak okazało się że nie do końca dla mnie. musiałam trochę zwęzić żeby się dobrze w pasie trzymało. Policzyłam, zwęziłam - stracha miałam ale się udało. Przy tym wykroju nastąpiło kolejne olśnienie - zyg-zak nie nadaje się do zszywania dzianin tylko do obrębiania....
W końcu po paru poprawkach wszystko się udało ale... Jakieś trzy miesiące później patrząc na siebie w lustrze uświadomiłam sobie że zwięziłam sukienkę po szerokości ale o dopasowaniu kaptura to już zapomniałam. No nic i tak fajnie wygląda.




